Wciąż nie wiadomo, który zespół będzie dostawcą opon do Formuły 1 w sezonie 2011. Na placu boju pozostały dwie firmy - Pirelli i Michelin. Za Włochami opowiada się dwanaście zespołów, za Francuzami tylko dwa. Jednym z nich jest rzecz jasna zespół Roberta Kubicy Renault, drugim... włoskie Ferrari. Wszystko wskazuje na to, że właśnie Pirelli od przyszłego roku zastąpi japońskiego Bridgestonea w roli dostawcy opon. Większość ekip uważa ofertę Włochów za lepszą. Do niedawna za Michelinem były też Mercedes i McLaren, ale teraz te ekipy przeszły na drugą stronę barykady. Wszystko może się wyjaśnić już w czasie weekendu wyścigowego w Turcji. Nazywany szefem Formuły 1 Bernie Ecclestone powiedział dziennikarzom w Istambule, że wszystko jest na dobrej drodze i wkrótce uda się osiągnąć porozumienie. Krok dalej poszedł szef zespołu Red Bull Racing Christian Horner. - Pirelli gwarantuje wysoką jakość, to rozpoznawalna marka. Dobrze, że związała się z naszym sportem - powiedział. Słowo "związała się" wskazuje na to, że sprawa jest już rozstrzygnięta. Nie jest to jednak prawdą. Do Istambułu przyleciał bowiem szef Michelina Nick Shorrock. W niedzielę ma on złożyć przedstawicielom zespołów ostatnią, poprawioną ofertę. Czy w ten sposób przekona do siebie tych, którzy woleli ofertę Pirelli i sprawi, że Ferrari i Renault będą w sezonie 2011 mogły korzystać z opon swojego wymarzonego dostawcy?` Przypomnijmy, że w 2005 i 2006 roku Renault zdobywało mistrzostwo świata korzystając z opon Michelina. Uważano wówczas, że to ogumienie ma duży wpływ na wyniki francuskiej stajni. Graj jest więc warta świeczki. żródło: wp.pl

Donec mollis aliquet ligula. Maecenas adip iscing elementum ipsum. Pellentesque vitae magna.